ZIMA 2016


8 Gru 2017

PIERWSZA EDYCJA GP Polski 2016
„PUCHAR BURMISTRZA BISKUPCA” – Jezioro Dadaj (dwie tury), jezioro Wipsowo (jedna tura).
Jadąc na długo oczekiwane GP Polski nad jezioro Dadaj jechaliśmy z dużymi nadziejami na super wędkowanie. Sławę ta woda zdobyła podczas ogólnopolskich zawodów spiningowych, gdy zawodnicy poławiali piękne medalowe okonie. Znawca wody i organizator sektorów reklamował łowisko jako „Polskie Eldorado”.

Co się jednak okazało? Troska o to, aby zawody były rozgrywane na równej (zwłaszcza głębokością) wodzie zbyt mocno utkwiła w głowie głównodowodzącego imprezą. Sektory na pierwszy dzień zbudowano na wodzie około trzymetrowej, z żółtym piaseczkiem na dnie i dosłownie pojedyńczymi rybkami w toni (okonki i pojedyncze płoteczki). Dość powiedzieć, że łowiąc w swoim sektorze z naprawdę dobrymi podlodowcami okazało się, że dziesięciu zawodników nie złowiło nic, a kilku wyciągnęło po jednej rybie (jedno branie – przypadek – jedna ryba). Nie tak powinno wyglądać święto wędkarzy podlodowych.

Drugi dzień to woda nieco głębsza i rezultaty bardziej optymistyczne, choć przesuwając sektory jeszcze bardziej na wodę lub równolegle do dnia drugiego ryb było jeszcze więcej, a wśród nich piękne okazy leszczy, poławiane na treningach. Cóż, troska o bezpieczny lód (lite 15 cm) i hasło organizatora „jak ktoś umie ryby złowić, to je złowi wszędzie” – popsuła nieco humory wielu zawodnikom. Co zrobić – należy mieć nadzieję, że w następnych latach sektory będą tworzyć zawodnicy mający pojęcie o podlodowym rzemiośle, a spinningiści niech czekają na swoje łódkowe zmagania.

Można także szczerze polecić wszystkim dbającym o linię hotel Star Dadaj. Mini porcje obiadowe, artystycznie rozklepane na talerzu nie mogły nasycić wędkarskich żołądków. Dość narzekania.

Trzecia tura zawodów rozgrywana na jeziorze Wipsowo to masa drobnej ryby, odławianej na głębokości średnio 5 – 8 metrów. Tajemnica sukcesu to mało pudeł, dobrze spasowany sprzęt i zdolności manualne przy szybkościowym wybieraniu cieniutkiej żyłki z przerębla.
INDYWIDUALNIE:
1.Łukasz Łukaszewicz – 8 pkt Klub „Łowisko NET II”
2.Sławomir Suchocki – 10 pkt „Piko” Białystok
3.Andrzej Bednarek – 10 pkt PZW Skierniewice
4.Piotr Raksimowicz – 13 pkt „Łowisko NET I”
5.Waldemar Szyrowski – 14 pkt PZW Gdańsk
6.Arkadiusz Chwieduk – 14 pkt „Piko” Białystok
DRUŻYNOWO:
1.„Piko” Białystok – 108,5 pkt
2.WKS „Barakuda” Lublin – 124,5 pkt
3.„Górek” Team Pruszków – 128 pkt
4.WKS „Kiwok I” – 133 pkt
5.Klub „Łowisko NET I” Olsztyn – 139,5 pkt
6.TKW „Liwi” Robaczki Tarnów – 146,5 pkt
Ilość punktów sektorowych, zebranych przez drużyny świadczy o tym, że GP Biskupca to bardzo trudne zawody i niełatwo było wyjść z nich obronną ręką. Pozostaje mieć nadzieję, że niemałe startowe, jakie płacą zawodnicy nie będzie zasilać kasy organizatorów, a wróci do startujących w postaci stworzenia super imprezy na miarę ŚWIĘTA POLSKICH WĘDKARZY PODLODOWYCH.

a V__6CCD a V__2845 a V__A35D a V__A996 a V__F8EE a WP_20160114_003
DRUGA EDYCJA GP POLSKI – PUCHAR PIKO PZW BIAŁYSTOK
Zawodnicy rozpoczęli konfrontację na ciężkiej sportowej wodzie jeziora Zelwa. Dominowała płoć i okoń w miejscach, gdzie na dnie porastała drobna roślinność, a woda była nieco płytsza. Problem w sektorach polegał na tym, że ryby praktycznie się nie wnęcały. Jeżeli zawodnik znalazł ryby, a zawodnik obok miał wodę 20 – 30 cm głębszą – nie mógł już nic złowić. W niektórych sektorach wyniki 300 – 500 g dawały zwycięstwo sektorowe – jak to na rybach – trzeba było mieć trochę szczęścia. Trzecia tura to tak jak na wcześniejszym GP w Biskupcu – klasyczna ściganka na głębokiej 6 – 9 metrowej wodzie. Łowiliśmy głównie płocie, krąpie, okonki. Kto lepiej wyłowiony i spasowany ten wygrywał.

INDYWIDUALNIE:
1.Marcin Majewski – 5 pkt „Łowisko NET I”
2.Michał Brzezowski – 10 pkt „Górek” Team Pruszków
3.Marcin Kostera – 10 pkt „Górek” Team Pruszków
4.Bartosz Głowacki – 11 pkt „Petro-Spin” Płock
5.Piotr Świąder – 11 pkt „Sanfish Tubertini” Przemyśl
6.Tomasz Nysztal – 12 pkt „Liwi” Robaczki Tarnów
DRUŻYNOWO:
1.„Górek” Team Pruszków – 71 pkt
2.„Łowisko NET” Olsztyn – 82 pkt
3.„Liwi” Robaczki Tarnów – 106,5 pkt
4.„Kiwok I” – 108,5 pkt
5.„Sanfish Tubertini” Przemyśl – 121 pkt
6.„Petro-Spin” Płock – 123,5 pkt
Sześć tur zmagań na wodach pokrytych lodem wyłoniło zwycięzców na 2016 r, i tak:
1.BARTOSZ GŁOWACKI– Indywidualnym Mistrzem Polski – 25,5 pkt
2. Marcin Kostera – 27 pkt
3. Kacper Górecki – 29 pkt
4. Arkadiusz Chwieduk – 29 pkt
5. Piotr Raksimowicz – 30 pkt
6. Michał Brzezowski – 30 pkt

DRUŻYNOWO:

1.„GÓREK” TEAM PRUSZKÓW – 199 pkt MISTRZ POLSKI 2016
2. „Łowisko NET I” Olsztyn – 220,5 pkt
3. WKS „Kiwok I” – 241,5 pkt
4. „Piko” Białystok I – 242 pkt
5. TKW „Liwi Robaczki” Tarnów – 253 pkt
6 WKS „Barakuda” Lublin – 276 pkt
Podsumowując całą tegoroczną edycję Podlodowych Mistrzostw Polski od strony Drużyny „Liwi” zajęcie piątego miejsca należy uznać za sukces mając na uwadze fakt, że z drużyny z powodu choroby i operacji wypadł Sławek Żołądź (któremu życzymy szybkiego powrotu do pełni zdrowia). Zastępujący go z marszu nasi przyjaciele – Jerzy Galary (35 pkt sektorowy) i w drugim GP Polski Andrzej Zieliński (35 pkt) – starali się walczyć dzielnie. Jednak same chęci nie wystarczyły. Zabrakło zawodniczego obłowienia, doświadczenia, może trochę szczęścia. Tegoroczny start Krzyśka Zakrzewskiego i Darka Jankowskiego także należy uznać za grubo poniżej ich umiejętności i możliwości. To tu, to tam oddane kilkadziesiąt punktów musiało spowodować spadek w końcowej klasyfikacji. Jednak super atmosfera w całej ekipie i perspektywa kolejnych wspólnych startów napawa optymizmem, a radość z sukcesów wędkarskich w dalszych latach, mam nadzieję, będzie smakowała pełniej. Oby tylko następna zima dała się polubić przez pozytywnie zakręconych podlodowców z całej Polski, którym serdecznie dziękuję za wspólnie spędzone chwile na lodzie

Zawodnik „Liwi” Robaczki Tarnów
Robert Florczak
XIII WORLD CHAMPIONSHIP IN ICE FISHING – UKRAINA 2016
17 – 19. 02.2016
Skład Kadry Narodowej:
Robert Florczak „Liwi” Robaczki
Marcin Kostera „”Górek” Team
Dariusz Jankowski „Liwi” Robaczki
Tomasz Nysztal „Liwi” Robaczki
Marcin Majewski „Łowisko NET I”
Krzysztof Zakrzewski – trener/zawodnik
Andrzej Zieliński – II trener
Piotr Jabłoński – kierownik drużyny

a 005 a 007 a 012 a 014 a 018 a 024 a 038 a 052 a 054 a 062 a 127 a 2016-02-16 11.56.38 a 2016-02-16 14.57.43 a 2016-02-16 15.10.57 a 2016-02-18 10.18.42 a 20160216_122144 a 20160216_122301 a 20160216_134410 a 20160217_100055 a 20160219_175031

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Podlodowe Mistrzostwa Świata relacja
Zawody rozegrane ekspresowo (bez możliwości potrenowania) na rezerwowym łowisku KASPERITI z powodu zimy w odwrocie i problemów z bezpieczną pokrywą lodową. Mistrzostwa Świata, jakich jeszcze nie było. Espresowo rozegrane zawody, z intuicyjną taktyką na sektorach, różnymi wariantami taktycznymi potwierdziły jedno – czołowe ekipy w końcowych zmaganiach – to te, które miały możliwość najdłużej potrenować i o wodzie (która lekko płynęła!!!) dowiedziały się najwięcej.
Drużynowi Mistrzowie Świata – Białorusini, przyjechali na zawody w kilkudziesięcioosobowej ekipie, która perfekcyjnie wykorzystała cały czas na rozgryzienie wody i perfekcyjne przygotowanie się do zmagań. Tak samo zresztą zaprezentowała się ekipa Wicemistrzów Świata – Litwinów. Nie dość, że przybyli na zawody w składzie 18-osobowym, to ich przyjazd na dobre kilka dni przed zmaganiami otworzył im oczy na niełatwą specyfikę łowiska.
Oprócz gospodarzy Ukraińców i zawsze mocnych i szybkich Łotyszy wiedzieliśmy, że z resztą drużyn, które znalazła się w podobnej sytuacji do naszej (łowiliśmy z marszu) powinniśmy sobie poradzić. Dodam, że na tegorocznych Mistrzostwach Świata zabrakło zawsze bardzo mocnych Rosjan i Kazachów, co spowodowało, że zajęcie miejsca w pierwszej piątce zawodów należało przyjąć za obowiązek (choć Finowie ze swoimi ramkami czy 
Amerykanie z szybkimi wędkami nie chcieli się dać łatwo ograć).
Niestety po pierwszym dniu zawodów, po którym zajmowaliśmy 6-te miejsce szanse na medal zmalały praktycznie do minimum. Zabrakło niewiele, choć wszyscy w sektorach przegrali z tymi, z którymi przegrać nie powinni.
I Tura:
Robert Florczak – 4 miejsce
Tomasz Nysztal – 3 miejsce
Marcin Kostera – 7 miejsce
Dariusz Jankowski – 7 miejsce
Marcin Majewski – 5 miejsce
Druga tura wypadła już lepiej – DRUGIE MIEJSCE DRUŻYNOWO pokazało, że polska ekipa ma potencjał aby wygrywać z najlepszymi.
II Tura:
Robert Florczak – 1 sektorowe
Tomasz Nysztal – 5 sektorowe
Marcin Kostera – 1 sektorowe
Dariusz Jankowski – 5 sektorowe
Marcin Majewski – 5 sektorowe

Wyniki końcowe
DRUŻYNOWO:
1.Belarus – pkt
2.Lithuania – 30 pkt
3.Ukraina – 35 pkt
4.Poland – 43 pkt
5.Latvia – 50 pkt
6.Finland – 55 pkt
7.Mongolia – 73 pkt
8.Sweden – 74 pkt
9.Usa – 77 pkt
10.Norway – 91 pkt

INDYWIDUALNIE:
1.Ihnatovich Paveł – 2 pkt Białoruś
2.Shehors Yury – 2 pkt Białoruś
3.Sunta Aldis – 3 pkt Litwa
4.Yudzenkov Aleksiej – 3 pkt Białoruś
5.Zayko Oleksiej – 4 pkt Ukraina
6.Atmenovicius Modestas – 4 pkt Litwa
Miejsca Polaków:
Robert Florczak – 5 pkt – 8 miejsce
Marcin Kostera – 8 pkt – 14 miejsce
Tomasz Nysztal – 8 pkt – 16 miejsce
Marcin Majewski – 10 pkt – 24 miejsce
Dariusz Jankowski – 12 pkt – 28 miejsce

Podsumowując nasz start należy powiedzieć, że aby wygrywać na Mistrzostwach Świata trzeba zrobić wszystko, aby na zawody jechać w większym gronie i wspólnie ciężko pracować na końcowy sukces. Potrzebna jest osoba czytająca i tworząca sektorowe mapy GPS, aby ci, którzy wchodzą w sektory wiedzieli tyle samo co zorientowani świetnie w topografii łowiska Ukraińcy, Białorusini, Amerykanie czy Litwini. Potrzebne są osoby – zawodnicy do obstawiania naszych na sektorach (chociaż jeden do jednego). Tak na marginesie szkoda, że nie znalazła się ekipa zapaleńców z Polski, którzy biorąc pod uwagę niskie koszty dojazdu i pobytu na Ukrainie, nie pokusiła się o przyjazd, kibicowanie i naukę, choćby dla siebie, podpatrując najlepszych na świecie. Każdy mały szczegół, który może dać jeden, dwa punkty mniej w sektorze da na koniec wynik w strefie medalowej. Może wreszcie przestaniemy jako Polska (choć zimy ostatnio mamy marne) zajmować miejsca poza czołową trójką. Uczciwie jednak podchodząc do startu, zajęcie czwartego miejsca na świecie wstydu nie przynosi. Choć znam kilku „życzliwych” kolegów, którzy znów stwierdzą, że zajęliśmy cyt.: „słabe czwarte miejsce…” nie mając pojęcia z jak świetnymi wędkarzami przychodzi nam konkurować i jak wiele pracy, zdrowia i czasu każdy z nas tam startujących oddaje. Mam nadzieję, że nowa, mocna reprezentacja naszego pięknego kraju poradzi sobie świetnie na kolejnej imprezie rangi mistrzowskiej, choć łatwo nie będzie – to jest pewne.