ZIMA 2019


25 Lut 2019

Mamy 10-ty w historii tytuł DRUŻYNOWEGO MISTRZA POLSKI 2019

Skład Robaczków Liwi w 2019 roku:

  1. Florczak Robert
  2. Nysztal Tomasz
  3. Nowakowski Sebastian
  4. Zakrzewski Krzysztof
  5. Majewski Marcin

Niezastąpiony trener : Adam Wszołek

 

Mistrzostwa Świata – Bułgaria – Batak – styczeń 2019 r

Miejsce zawodów to pięknie położone jezioro w bułgarskich górach, na poziomie przeszło 1600 m  n.p.m. O ile rok wcześniej wszystkim  utkwił w pamięci gruby lód – 120 cm, o tyle te zawody zapamiętają uczestnicy z rekordowo dużą ilością śniegu, na lodzie, ok. 50 – 100 cm!

Ryba dominująca – OKOŃ, lód – ok. 25 cm, na nim woda 10 cm i masa śniegu.

Kadra w składzie:

Krzysztof Zakrzewski – I trener

Tomasz Nysztal – II trener

Sebastian Nowakowski – pomoc techniczna, kierowca

Mateusz Czajkowski – pomoc techniczna, batymetria

Zawodnicy:

Radosław Wojtak – (Górek Team – Pruszków)

Marcin Kostera – (Górek Team – Pruszków)

Bartosz Głowacki – (Petro Spin – Płock)

Robert Florczak – (Liwi Robaczki – Tarnów)

Bogdan Murzyn – (Kiwok – Olsztyn)

 

Zawody kondycyjne – oprócz dobrego odławiania okonków, które nie były wszędzie, trzeba było mieć końskie zdrowie  aby sprawnie pokonywać śnieżne połacie białego puchu.

Sprzęt:

  • Lekkie wędeczki, które nie zapadały się w śniegu
  • Żyłka 0,05 – 0,07 mm
  • Mormyszki o średnicy 2 – 2,5 mm wolfram naturalny, złoto, miedź i fluo

 

Treningi pokazały że sportowe zimowe wędkarstwo w wydaniu bułgarskiej śnieżnej zimy to nie będzie nic przyjemnego. Cała drużyna, jak zawsze była nastawiona bojowo na walkę o medal, jednak już po pierwszej turze musieliśmy oddać wyższość kilku topowych ekipom. Mocni byli Litwini, Białorusini, Ukraińcy, ale także, niby  z pozoru wolni Finowie czy Estończycy. Trochę zaskoczyła bardzo statyczna postawa Rosjan. Nienaganna technika i perfekcyjny sprzęt to jednak za mało na wygranie MŚ.

„Przegrywam tylko z Białorusinem i Litwinem, choć przy odrobinie szczęścia i szybszej decyzji o zmianie dziury mogło być jeszcze lepiej. Druga tura zaczyna się dla mnie źle. Godzinę jestem bez brania, choć nawet Rumun i Mongoł mają już punkty. Wreszcie znajduję „złotą dziurę” i zaczynam gonić pozostałych. Ostatecznie kończę turę na 3 miejscu, choć do wygranej zabrakło tylko, albo aż 172 gramy. Jak się potem okaże 172 gramy do Mistrza Świata. Bo lepsi ode mnie Fin i Litwin to ostatecznie Mistrz i Wicemistrz Świata 2019 r. W drugiej turze świetnie łowi też Krzysiek, który zastąpuje Bartka po pierwszym dniu- 2 miejsce w sektorze to wielki sukces. Pozostali ciut gorzej ale ostatecznie wskakujemy na 7 miejsce na świecie.      Apetyty były większe, choć biorąc pod uwagę wyjątkowo wcześnie rozegrane zawody (u nas zima dopiero się pojawiała), trzeba uznać wynik za przyzwoity. Po słabej imprezie zakończenia mistrzostw wracamy do Polski. 24 godziny w samochodzie i jesteśmy w domu. Zmęczeni, ale szczęśliwi, bo wreszcie po ciężkich zawodach jesteśmy z najbliższymi.”

Klasyfikacja drużynowa:

  1. Litwa
  2. Białoruś
  3. Ukraina
  4. Łotwa
  5. Finlandia
  6. Rosja
  7. Polska
  8. Bułgaria

Klasyfikacja indywidualna:

  1. Litwa – Balsevicius Gintas – 4pnk
  2. Finlandia – Sillanpaa Antti – 4pnk
  3. Litwa – Jaciauskaus Marius – 4pnk
  4. Litwa – Rackauskas Deividas – 5pnk
  5. Białoruś – Dzen Ivan – 5pnk
  6. Polska – Florczak Robert – 6pnk

Zdjęcia z Mistrzostw Świata poniżej….

    

 

Pierwsza tura Mistrzostw Polski, Puchar Graffa,  Czorsztyn, luty 2019 r

Impreza po raz pierwszy w formule „żywej ryby”, co sprawiło, że wszyscy zawodnicy jak i sędziowie do końca nie wiedzieli jak to się robi. Zbiornik Czorsztyński od zawsze słynął z okoni, jednak jak się okazało, rybą na sukces w sektorze były płocie.  Ryby występowały  tylko miejscowo – pojawiały się znikąd i nie wiadomo kiedy znikały. Kto dobrze usiadł, bądź był szybko skierowany na „złote place”– odnosił sukces. Zawodnicy chcący łowić okonie po całym sektorze kończyli zawody w drugiej części tabeli.    Najlepiej odczytali wodę koledzy z Rzeszowa, a ich zawodnik Mariusz Pająk nie miał konkurencji – w bardzo licznych, 23 osobowych sektorach, potrafił trzy razy ograć konkurencję i zostać samotnym liderem klasyfikacji indywidualnej.    Poza kilkoma głównymi wpadkami sędziowskimi: zaczynamy zawody 30 minut za wcześnie, jeden malutki jazgarz waży 240 gram!, a trenowanie w linii sektorów to już było absolutnie niedopuszczalne, całość jest raczej zorganizowana nienagannie. Słabo także wyglądało rozgrywanie trzeciej tury (niedziela) na tych samych sektorach co w piątek. Tam oprócz umiejętności należało wykazywać się szczęściem w losowaniu, co na imprezie rangi Mistrzostw Polski nie powinno mieć miejsca. Największą wartość zawodów stanowiła duża ilość podlodowych zapaleńców w jednym miejscu. Miło było spotkać kolegów z całej podlodowej Polski, zwłaszcza, że rok wcześniej nie było nam dane wspólnie połowić z powodu braku lodu o odpowiedniej grubości.

Wyniki indywidualne zawodników Liwi pozwoliły na zajęcie II-go miejsca drużynowo z szansą na walkę o Mistrza Polski w 2-giej turze.